Nie żyje polityk i wieloletni szef WOŚP. Zginął w tragicznym wypadku

Polityk i wieloletni szef Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy nie żyje. Dramatyczne doniesienia o śmierci przekazane zostały w ostatniej chwili. Niestety, doszło do tragicznego wypadku.

Polityk, radny powiatu i wieloletni szef WOŚP zginął w wypadku. Przykre wiadomości o śmierci właśnie pojawiły się w mediach. Nikt nie mógł przewidzieć, że dojdzie do takiego zdarzenia.

Polityk, radny powiatu i wieloletni szef WOŚP nie żyje

Właśnie pojawiły się dramatyczne doniesienia o wypadku, podczas którego zginął Sebastian Barczak, radny powiatu pajęczańskiego, wieloletni szef WOŚP, znany w całej lokalnej społeczności. Mężczyzna zginął dziś w wypadku, do którego doszło na drodze krajowej nr 42 w Makowiskach. Po wypadku droga została całkowicie zablokowana. 

Polityk, radny powiatu i wieloletni szef WOŚP nie żyje

Właśnie pojawiły się dramatyczne doniesienia o wypadku, podczas którego zginął Sebastian Barczak, radny powiatu pajęczańskiego, wieloletni szef WOŚP, znany w całej lokalnej społeczności. Mężczyzna zginął dziś w wypadku, do którego doszło na drodze krajowej nr 42 w Makowiskach. Po wypadku droga została całkowicie zablokowana. 

Wpadek miał miejsce zaledwie kilka lat temu na drodze krajowej nr 42 w Makowiskach. Policja przekazała już pierwsze ustalenia, z których wynika, że polityk jechał rowerem i wpadł pod ciągnik siodłowy. Ciągnikiem kierował 26-letni mieszkaniec województwa śląskiego. Okoliczności zdarzenia ustalać będzie policja pod nadzorem prokuratury.

.

Nie żyje Sebastian Barczak

Portal pajecznonaszemiasto.pl, jako pierwsze przekazało przykrą wiadomość o śmierci Barczaka. Polityk zginął w wypadku w wieku 45-lat. Sebastian Barczak od lat związany był z samorządem powiatu pajęczańskiego. W 2018 roku rozpoczął kadencję, obejmując funkcję wiceprzewodniczącego Komisja Edukacji, Ochrony Zdrowia i Pomocy Społecznej oraz członka Komisja Budżetu, Finansów i Mienia Powiatu.

Nie żyje polityk i wieloletni szef WOŚP. Zginął w tragicznym wypadku

Polityk, radny powiatu i wieloletni szef WOŚP zginął w wypadku. Przykre wiadomości o śmierci właśnie pojawiły się w mediach. Nikt nie mógł przewidzieć, że dojdzie do takiego zdarzenia.

Polityk, radny powiatu i wieloletni szef WOŚP nie żyje

Właśnie pojawiły się dramatyczne doniesienia o wypadku, podczas którego zginął Sebastian Barczak, radny powiatu pajęczańskiego, wieloletni szef WOŚP, znany w całej lokalnej społeczności. Mężczyzna zginął dziś w wypadku, do którego doszło na drodze krajowej nr 42 w Makowiskach. Po wypadku droga została całkowicie zablokowana. 

Wpadek miał miejsce zaledwie kilka lat temu na drodze krajowej nr 42 w Makowiskach. Policja przekazała już pierwsze ustalenia, z których wynika, że polityk jechał rowerem i wpadł pod ciągnik siodłowy. Ciągnikiem kierował 26-letni mieszkaniec województwa śląskiego. Okoliczności zdarzenia ustalać będzie policja pod nadzorem prokuratury.

Nie żyje Sebastian Barczak

Portal pajecznonaszemiasto.pl, jako pierwsze przekazało przykrą wiadomość o śmierci Barczaka. Polityk zginął w wypadku w wieku 45-lat. Sebastian Barczak od lat związany był z samorządem powiatu pajęczańskiego. W 2018 roku rozpoczął kadencję, obejmując funkcję wiceprzewodniczącego Komisja Edukacji, Ochrony Zdrowia i Pomocy Społecznej oraz członka Komisja Budżetu, Finansów i Mienia Powiatu.

Sebastian Barczak pracował dla całej lokalnej społeczności. Jego działania znane były wszystkim mieszkańcom, którzy po dzisiejszym wypadku, nie mogą uwierzyć, że polityka nie ma już między nimi. Do rodziny i bliskich spływają kondolencje z całego powiatu.

Związali 6-latka i zamknęli w szopie. Powód, dla którego znęcali się nad chłopcem, nie mieści się w głowie

Chłopiec był trzymany w szopie przez dwa tygodnie, przeżył koszmar

6-letni chłopiec przeżył najgorszy koszmar swojego życia, wszystko będzie śnić mu się po nocach. Doświadczył ogromnej krzywdy od najbliższej rodziny, na szczęście ratunek nadszedł w porę. Mogło skończyć się tragicznie.

Chłopiec został oswobodzony 10 maja. Do tamtego momentu pozostawał pod opieką babci: Esmeraldy Liry i jej partnera, 66-letniego Jose Balderasa. Późnym wieczorem, o 23:30 do drzwi ich domu zapukali policjanci. Miało wpłynąć zawiadomienie, że coś złego dzieje się z obecnym tu chłopcem. Babcia wszystkiemu zaprzeczyła i powiedziała, że jej wnuk znajduje się u matki, a ona nie widziała go od dłuższego czasu. Funkcjonariusze postanowili obejść domostwo. Czuli, że starsza kobieta kłamie.

Chłopiec był trzymany w szopie przez dwa tygodnie, przeżył koszmar



Dom z zewnątrz nie budził żadnych podejrzeń- nic nie wskazywało, aby działo się w nim coś złego. Prawdę ujawnił partner kobiety. 66-latek spotkał policjantów na podwórzu i poprowadził ich w stronę szopy, kiedy stanowczo spytali go, gdzie jest chłopiec. Potem zagrozili babci, że jeśli nie otworzy drzwi, to wejdą tam siłą. Kiedy funkcjonariusze poświecili latarkami, w szopie pełnej robactwa i szczurów leżał związany 6-latek. Chłopiec był z jednej strony szczęśliwy, że skończył się jego koszmar, ale też przerażony, ponieważ obawiał się kary od babci.

Chłopiec był trzymany w szopie przez dwa tygodnie, przeżył koszmar

6-latek opowiedział policjantom o wszystkim. Przyznał, że wylądował w szopie odkąd zamknięto szkołę z powodu wirusa. Przez 2 tygodnie praktycznie żył w szopie. Nie miał nawet wstępu do domu. Kiedy chciał się wykąpać, babcia polewała go zimną wodą z węża ogrodowego. Wydzielała mu też jedzenie. 6-latek nie miał też gdzie się załatwiać – babcia zamiast wpuścić go do łazienki dawała mu reklamówki, aby wypróżniał się do nich i wyrzucał do kontenera na śmieci. Codziennie wypuszczała go z szopy, wtedy znęcała się nad nim przez kopanie, wyzywanie i ciągnięcie za uszy.

Chłopiec był trzymany w szopie przez dwa tygodnie, przeżył koszmar

Zatrzymana kobieta tłumaczyła się, że to tylko jednorazowa kara. Jednak jej partner miał na ten temat inne zdanie. Powiedział policji, że sytuacja trwa już od 2 tygodni i co noc chłopiec trafia związany do szopy i rzeczywiście nie ma wstępu do domu. Powodem takiego znęcania się nad dzieckiem miało być rzekome podkradanie przez niego jedzenia. Nie wystarczały mu porcje podawane przez starszą kobietę.

Chłopiec był trzymany w szopie przez dwa tygodnie, przeżył koszmar

Esmeralda Lira i 66-letni Jose Balderas zostali zatrzymani i oskarżenia o przestępstwa związane z zagrożeniem zdrowia i życia dziecka. Z ich domu poprzednio zostało zabrane też rodzeństwo 6-latka: 4-letni brat i 7-letnia siostra. Dzieci żyją w rodzinach zastępczych. Nie wiadomo, dlaczego nie mogły przebywać z matką. Sprawa nadal jest badana przez Texas Department of Family and Protective Services. Raporty wykazały, że uczniowie przebywający w domu podczas epidemii mogą być bardziej narażeni na wykorzystywanie, ponieważ nie są chronieni przez nauczycieli, którzy składają służbom odpowiednie raporty o nadużyciach rodziców.


Polacy spożywają ją każdego dnia w dużych ilościach. Okrutnie niszczy nasz organizm, szkody są znaczne

Nie jest żadną tajemnicą, że Polacy kochają ten produkt. Popularność zyskał już nie tylko jego smak – cała marka wpisana jest już wpisana w naszą kulturę i styl życia. Jednak większość osób nie zdaje sobie sprawy z tego, jak niszcząco może wpłynąć na zdrowie konsumentów. Portal Webniusy postanowił opisać krok po kroku, co się dzieje z organizmem po spożyciu tego napoju.

Jeśli jeszcze nie zorientowaliście się, jakim napojem Polacy cieszą się każdego dnia, spieszymy z odpowiedzią. Mowa oczywiście o kultowej już Coca-Coli. Napój ten stał się popularny na skalę globalną. Chociaż opatentowano go już dziesiątki lat temu, nadal możemy zobaczyć go w reklamach oraz filmach. Niestety niewiele osób zastanawia się nad jego wpływem na nasze zdrowie.

W przeszłości Polacy uznawali Coca-Colę za prawdziwy luksus, który mógł smakować jak niedościgniony amerykański sen. Z biegiem lat popularność napoju nie spadła i wciąż wielu z nas często sięga po ten produkt w sklepie. Niestety część osób potrafi pić colę nawet codziennie. Portal Webniusy postanowił opublikować artykuł, który uświadamia nam, jak krok po kroku cola wpływa na nasz organizm.

Pijąc coca-colę, Polacy nie wiedzą, co się dzieje w ich organizmach

Polacy, którzy codziennie potrafią pochłonąć nawet do kilku litrów Coca-Coli, powinni zapoznać się z listą doktora Westa Connera. Według serwisu Webniusy lekarz opisał, jak popularny napój oddziałuje na nasz organizm. Opis ten bynajmniej nie wygląda na optymistyczny – jest wręcz niepokojący. Jeśli zastanawialiście się kiedyś, jak Coca-Cola może wpływać na wasze zdrowie, powinniście się zapoznać z treścią.

Polacy, którzy orzeźwiają się Coca-Colą zamiast wodą z cytryną, w reklamach wyglądają na szczęśliwszych. Ale czy rzeczywiście nie powinni się martwić? 10 minut po wypiciu puszki napoju, nasz organizm otrzymuje 10 łyżeczek cukru – 100 procent zalecanej dawki dziennej. Wielu z nas po przyjęciu takiej ilości mogłaby zwymiotować, jednak kwas fosforowy zawarty w coli zakwasza smak i pozwala na uczucie orzeźwienia.

Jak dobrze wiemy, nie wszyscy Polacy są w stanie poprzestać tylko na jednej puszce coca-coli. 20 minut po wypiciu stężenie cukru w naszej krwi wzrasta w niepokojącym tempie. Zmusza to naszą trzustkę do szalonego wysiłku, aby mogła wyprodukować masę insuliny i przekształcić cukier w tłuszcz. Po 40 minut nasz organizm wchłonął już cały cukier. To dlatego mamy podwyższone ciśnienie i powiększone źrenice. Dochodzi też do zablokowania receptorów adenozyny w mózgu, dlatego nie możemy zasnąć.

Po 45 minutach od spożycia puszki Coca-Coli Polacy czują zastrzyk dopaminy, dlatego porównanie słodkiego napoju do narkotyku wcale nie jest przypadkowe. 60 minut po wypiciu zaczynamy coraz częściej chodzić do toalety, aby wydalić z siebie colę wraz z cynkiem, wapnem, magnezem, elektrolitami i wodą – wszystkim, co najcenniejsze. Nasz metabolizm zostaje zaburzony, a organizm wypłukany z wartościowych składników. Dlatego powinniśmy poważnie się zastanowić, czy warto się tak narażać. Jeśli chcecie zadbać o swoje zdrowie,

Przyjaciółki zrobiły sobie pozornie zwykłe zdjęcie. Mało kto potrafi zauważyć upiorny szczegół w tle

Przyjaciółki zrobiły sobie pozornie zwykłe zdjęcie. Mało kto potrafi zauważyć upiorny szczegół w tle

Wiele osób chcąc upamiętnić piękne chwile w swoim życiu, decyduje się na zrobienie zdjęcia. Tak właśnie było, kiedy przyjaciółki cieszyły się wzajemnie swoim towarzystwem. Fotografia trafiła do sieci, jednak okazało się, że zawiera jeden szczegół, który mrozi krew w żyłach.

Niemal każdy w swoim życiu wykonał zdjęcie upamiętniające jakieś ważne wydarzenie. W dobie ogólnodostępnych urządzeń mobilnych większość ludzi ma dostęp do aparatu. Dzięki temu w dowolnym momencie możemy wykonać zdjęcie. Niektóre z nich mogą skrywać osobliwy sekret. 

Przyjaciółki zdecydowały się na pamiątkowe zdjęcie. Wszyscy byli w szoku kiedy je zobaczyli

Nie da się ukryć, że czasami natrafiamy na zdjęcie, które potrafi wywołać nie lada konsternację. Ostatnio wspominaliśmy o fotografii Agaty Dudy, która wywołała burzę w sieci. Tym razem internauci nie mogli uwierzyć własnym oczom, widząc zdjęcie, które zrobiły sobie przyjaciółki. Z pozoru niczym się ono nie wyróżnia, jednak kiedy dokładniej mu się przyjrzymy, możemy zauważyć niezwykle osobliwy detal. 

W internecie nie raz każdy z nas natknął się na niepozorne zdjęcie, które skrywało jakiś sekret. Niektóre z nich mogły przyprawić nas o uśmiech, a inne wywołać ciarki. To własnie do tej drugiej grupy należy zdjęcie, które zrobiły sobie przyjaciółki. Jaki szczegół jest na nim zawarty?

Nikt nie spodziewał się, że to zdjęcie ma pewną tajemnicę 

Przyjaciółki były niezwykle uradowane wspólnym spotkaniem. Prawdopodobnie nie mogły się go już doczekać. Cóż może być lepszego od spędzania czasu z osobami, które są bliskie sercu? Młode kobiety postanowiły upamiętnić tę piękną chwilę i zrobiły sobie zdjęcie w centrum miasta. Za nimi przechodziło wiele innych osób. To właśnie ich widok sprawił, że internauci przeżyli trwogę.

Okazało się, że przechodnie znajdujący się za przyjaciółkami mają tą samą twarz. Taki widok z pewnością można uznać za niepokojący i rodem z koszmaru sennego. Najprawdopodobniej ten rezultat zawdzięczamy pracy grafika komputerowego, który chciał by zdjęcie wywołało zaskoczenie. Efekt, który osiągnął z pewnością można określić jako mrożący krew w żyłach. 


Synek skarżył się na ból w buzi. Mama zajrzała do środka i stanęła jak wryta, wielkie zagrożenie dla wielu dzieci

Synek skarżył się na ból w buzi. Mama zajrzała do środka i stanęła jak wryta, wielkie zagrożenie dla wielu dzieci

Mama usłyszała, jak jej syn uskarża się na ból w buzi. Kobieta wreszcie poprosiła go, żeby otworzył szeroko usta. W jamie ustnej chłopca znalazła coś bardzo dziwnego. Musiała się dobrze przyjrzeć, żeby się upewnić. Postanowiła opublikować zdjęcia, aby każdy rodzic mógł ochronić swoje dziecko przed niebezpieczeństwem. Jej historię przedstawił portal Webniusy.

Gdy mama małego chłopca pierwszy raz usłyszała, że syn uskarża się na ból w buzi, nie była zaniepokojona. U małych dzieci taki dyskomfort może oznaczać wyżynanie się stałych zębów, co jest całkowicie normalną rzeczą. Jednak dziecko Sary utrzymywało, że ból jest coraz silniejszy. Wreszcie kobieta postanowiła sprawdzić, czy w jamie ustnej chłopca nie dzieje się nic niepokojącego.

Mama chłopca, w końcu zrozumiała, że jej syn naprawdę cierpi. Sara poprosiła dziecko, żeby otworzyło szeroko otworzyło buzię i przyjrzała się dokładnie. Wtedy zauważyła w jego jamie ustnej coś bardzo dziwnego. Początkowo nie była pewna, co znalazła. Dopiero po chwili zorientowała się, że dziąsła jej syna są podrażnione przez ciała obce. Kobieta wyciągnęła pęsetę i szybko zareagowała.

Mama zaapelowała do wszystkich rodziców

Nic dziwnego, że mama chłopca musiała się przyjrzeć kilka razy po tym, jak jej syn otworzył przed nią buzię. Sara wreszcie odkryła źródło bólu dziecka. W jego dziąsła wrosły paznokcie. Za pomocą pęsety wyciągnęła z jego jamy ustnej 27 paznokci, które doprowadziły do podrażnienia dziąseł. Być może wielu z was zastanawia się, jak do tego doszło. Jednak Sara szybko się domyśliła.

Mama wiedziała, że jej syn ma brzydki nawyk obgryzania paznokci. Sara jednak, jak większość rodziców, była przekonana, że to przyzwyczajenie może mieć jedynie konsekwencje estetyczne. Jak się okazuje, może doprowadzić również do przykrych dla zdrowia stanów zapalnych. Kobieta postanowiła zaapelować do innych opiekunów, aby przyjrzeli się swoim dzieciom i postarali się oduczyć ich takiego zachowania.

Publikując zdjęcia z domowego zabiegu, mama chciała ostrzec innych rodziców. Możliwe, że gdyby kobieta nie wyciągnęła wrośniętych w dziąsła syna paznokci, mogłoby dojść do poważniejszej infekcji. W przypadku małych dzieci, u których dopiero kształtuje się uzębienie i wyżynają się zęby stałe, mogłoby to być niebezpieczne. Niedawno opisaliśmy także historię matki, której córka każdego dnia budziła się podrapana.