Sławomir oszukał fanów? Przypadkiem wszystko wyszło na jaw!

Sławomir świadomie oszukał wszystkich fanów? Sympatycy raczej nie będą zadowoleni, gdy poznają prawdę, która na jaw wyszła zupełnym przypadkiem.

Sławomir dzięki piosence „Miłość w Zakopanem” stał się jedną z większych gwiazd w świecie muzyki tanecznej i bez dwóch zdań może konkurować z samym Zenkiem Martyniukiem. Podobnie jak lider Akcentu, Zapała wydawał się skromnym mężczyzną, któremu mimo pokaźnych zarobków woda sodowa nie uderzyła do głowy. Słuchaczom bardzo spodobała się jego naturalność i „zwyczajny” dość sposób bycia, ale jeden szczegół doszczętnie skradł ich serca. Tymczasem na jaw wyszło, że Sławomir nie był do końca szczery ze swoimi fanami. 

Każdy, kto śledzi życie Sławomira Zapały, zapewne doskonale wie, że jego drugą miłością, zaraz po żonie Kajrze, jest jego samochód. Mimo zatrważających sum zasilających jego konto bankowe, bowiem mówi się nawet o 125 tys zł za jeden koncert, on pozostawał wierny czerwonemu Golfowi 3, wartego zaledwie kilka tysięcy. Gwiazdor disco polo chętnie opowiadał o swoich czterech kółkach tłumacząc, że do szaleństwa zakochał się w tym aucie i nie ma zamiaru go zmieniać. Wielokrotnie pozował z nim do zdjęć i pokazywał, jak naprawia swoje „cacko”. 

Baczni obserwatorzy Zapały dopatrzyli się jednak drobnego oszustwa. Mimo deklaracji, że jego jedynym samochodem jest Golf 3, przyłapano go na stacji benzynowej, gdzie sytuacja jednoznacznie zdradzała, że w garażu Sławomir chowa nie cztery, a osiem kółek. Muzyk tankował bowiem nie czerwonego Golfa, a warte kilkadziesiąt tysięcy Audi Q7. Fani mogą nie być zadowoleni, że idol skrywał przed nimi tak luksusowe auto.

Komentarze